Przeprowadzono pionierski zabieg przeszczepu penisa

W trakcie 14-godzinnej operacji młody weteran wojenny, którego genitalia zostały rozerwane przez bombę, otrzymał niezwykły przeszczep: penis, mosznę i część ściany brzucha, pobrane od zmarłego dawcy. Przeprowadzony w zeszłym miesiącu zabieg w Johns Hopkins Hospital był do tej pory najbardziej złożonym i rozległym przeszczepem. Za jednym razem przeszczepiono fragment tkanki, który mierzył 26 cm na 28 cm i ważył około 2 kg.

Wcześniej przeprowadzono dwa podobne przeszczepy – w Południowej Afryce w 2014 roku oraz w szpitalu ogólnym w Massachusetts w 2016 r. Dotyczyły one jednak tylko samego penisa, a nie moszny czy otaczających tkanek. 

Zespoły medyczne w Baltimore i Bostonie spędzili lata na przygotowaniu się do operacji, ćwicząc na zwłokach i udoskonalając swoje techniki.

Wojskowy pomimo udanego zabiegu nie zdecydował się na ujawnienie swojego wizerunku (Zdj. New York Times)

Operacja oznacza odzyskanie zdolności oddawania moczu i uprawiania seksu. Regeneracja nerwów zajmie jednak trochę czasu. Nerwy od biorcy rosną w kierunku przeszczepu w tempie około 2,5 cm na miesiąc. W ciągu kilku miesięcy oczekiwana jest możliwość oddawania moczu.

Pomimo przeszczepienia moszny, jądra dawcy zostały usunięte z powodów etycznych. Zachowanie ich mogłoby nawet umożliwić biorcy zapłodnienie dzieci, które genetycznie należałyby do dawcy narządów. Z tego powodu nie będzie mógł mieć biologicznych dzieci. Dodatkowo bierze testosteron, aby rekompensować utratę jąder, oraz Tadalafil, aby pobudzić erekcję.

Liczba mężczyzn, którzy potrzebują tego rodzaju przeszczepów, nie jest dokładnie znana. Dane z Departamentu Obrony pokazują, że ponad 1300 mężczyzn odniosło urazy układu moczowo-płciowego podczas misji w Iraku i Afganistanie, a 31 procent obrażeń dotyczyło penisa. Również kobiety w trakcie misji doznawały tego typu urazów, ale takich przypadków jest znacznie mniej.

Departament Obrony sfinansował niektóre badania, a Johns Hopkins zapłacił za pierwszą operację, która według szacunków dr. Lee kosztowałaby od 300 000 do 400 000 dolarów. Dziewięciu chirurgów plastycznych oraz dwóch urologów, pracowali za darmo w ramach wolontariatu. Dr Lee powiedział, że ma nadzieję na dotacje z Pentagonu, które pomogą zapłacić za przyszłe operacje, a także na ubezpieczenie, które nie jest dostępne dla nowych przeszczepów.

(Zdj. Johns Hopkins Hospital)

Pacjent w Johns Hopkins jest jednym z wielu żołnierzy, którzy nadepnęli na ukryte bomby w Iraku czy w Afganistanie. Stracił obie nogi powyżej kolana, ale uszkodzenie genitaliów było dla niego najbardziej druzgocące. Kiedy odzyskał przytomność, lekarz wojskowy oznajmił mu, że uraz jest trwały i nieodwracalny. Czuł się odizolowany, nawet w szpitalu wśród innych ciężko rannych żołnierzy.

„Były takie chwile, kiedy spędzaliśmy razem czas i opowiadaliśmy sobie o momentach wybuchu… była to pierwsza rzecz, którą chcieliśmy wiedzieć „czy tam w dole wszystko jest ok”. Wielu mówiło że – gdyby stracili swoje genitalia to by się zabili – a ja siedziałem cicho i tylko słuchałem. Nie wiedzieli o mnie, ale było to jak silne uderzenie w brzuch” 

Anonimowy pacjent poprosił o to, aby jego nazwisko nie zostało opublikowane, z powodu stygmatyzacji związanej z utratą narządów płciowych. Z wyjątkiem najbliższej rodziny i kilku przyjaciół, nie powiedział nikomu o swoim urazie. Dr W.P. Andrew Lee, przewodniczący chirurgii plastycznej i rekonstrukcyjnej z Johns Hopkins, oznajmił, że celem przeszczepu jest „przywrócenie poczucia męskości i tożsamości”.

„Przez długie lata walczyłem nawet z postrzeganiem siebie jako człowieka” – powiedział w wywiadzie. 

Pacjent nauczył się chodzić z protezami nóg, opuścił szpital i mieszkał sam. Miał jednak problemy z nawiązywaniem relacji z ludźmi i pomimo że nie potrzebował już Oksykodonu (silnego opioidowego leku przeciwbólowego), nadal przyjmował go, żeby zdusić emocje. Zaczął chodzić na terapie. Zrobił wyższe wykształcenie i udało mu się nawet odzwyczaić od silnie uzależniającego leku. Jednak związki i randki nie wchodziły w grę. Gdyby się ktoś zbliżył, musiałby pokazać swoje rany, a sama myśl o tym napawała go strachem.

W 2012 roku zaczął konsultować się z doktorem Richardem J. Redettem, dyrektorem chirurgii plastycznej i rekonstrukcyjnej na Johns Hopkins, w sprawie procedury odtworzenia penisa z jego własnej tkanki. Operacja ta umożliwiłaby mu oddawanie moczu, ale wymagała implantu, aby osiągnąć erekcję. Procedura była dość atrakcyjna, jednak dr Redett wspomniał również o możliwości wykonania w przyszłości dużo bardziej obiecującego przeszczepu. Postanowił więc poczekać.

Dawca pochodził z innego stanu i trzech chirurgów z Johns Hopkins – dr Redett, dr Damon Cooney i dr Gerald Brandacher specjalnie polecieli tam prywatnym odrzutowcem, aby dokładnie pobrać tkankę, która byłaby potrzebna do przeszczepu. Musieli współpracować z zespołami, które zbierały inne narządy i na sali operacyjnej znajdowało się nieraz 25 osób.

Kiedy rodziny dawców słyszą, że celem jest pomoc rannym weteranom, najczęściej wyrażają zgodę na pobranie organów. Pacjent z Johns Hopkins czekał ponad rok na liście przeszczepów.

Niedawno również przeprowadzona została inna pionierska transplantacja: 

Drugi przeszczep twarzy u tego samego biorcy.


Źrd inf.

nytimes.com/2018/04/23/health/soldier-penis-transplant-ied.html

Daj znać, jeśli spodobał Ci się artykuł oraz napisz komentarz, aby czytelnicy mogli poznać Twoją opinię.